Wizyta u weterynarza
Wizyta u weterynarza, bardzo często dla właścicieli zwierząt jest bardzo stresująca. Pomyślmy więc, jak bardzo stresują się nasi pupile odczuwając nasze nastawienie. Nie musi tak być! Przede wszystkim nie możemy okazywać zwierzęciu naszego zdenerwowania!

Gwałtowne ruchy i podniesiony głos zaniepokoją zwierzę. Koniecznie musimy zorganizować transport dla naszego kota, ważne, żeby był on bezpieczny i wygodny. Nie wolno nieść zwierzęcia na rękach, bo przestraszone ruchem ulicznym może się łatwo wyrwać. Najwygodniejszy jest plastikowy transporter, który dostarcza odpowiednią wentylację. Większość kotów wie, z czym wiąże się wejście do transporterów (zwłaszcza, jeśli rzadko wyjeżdżamy z nimi z domu), dlatego na pewno chętnie do niego nie wejdą. W takiej sytuacji najlepiej jest nie pokazywać, co zamierzamy, tylko zawołać kota, wziąć na ręce – tak, jak do codziennych pieszczot i potem od razu włożyć do pojemnika. Podczas oczekiwania w kolejce nie puszczajmy pupila na zewnątrz transportera – może on nam szybko uciec. Gdy już wejdziemy do gabinetu, zanim wypuścimy kota, warto porozmawiać o przyczynie wizyty. Lekarz najczęściej sam otwiera drzwi transportera, a kot – zwierzę niezwykle ciekawskie (nie mówiąc już o rasie Maine Coon, która należy do najbardziej ciekawskich ras kotów świata), sam wyjdzie ze swojej kryjówki. Podczas badań zawsze należy przytrzymywać kota – wystarczy chwila, a zwierzę jest gotowe do ucieczki lub schowania się w najmniej dostępnym miejscu w gabinecie. Przy każdym zabiegu, lekarz powie nam, jak powinniśmy przytrzymywać kota. Większość z nich, po zabiegu wręcz wbiega do transportera, więc nie będziemy mieć problemów z włożeniem go tam po wizycie. Tam, wśród znajomego zapachu na swoim kocyku, zwierzątko czuje się bezpiecznie i bez marudzenia wraca z nami do domu.

Gwałtowne ruchy i podniesiony głos zaniepokoją zwierzę. Koniecznie musimy zorganizować transport dla naszego kota, ważne, żeby był on bezpieczny i wygodny. Nie wolno nieść zwierzęcia na rękach, bo przestraszone ruchem ulicznym może się łatwo wyrwać. Najwygodniejszy jest plastikowy transporter, który dostarcza odpowiednią wentylację. Większość kotów wie, z czym wiąże się wejście do transporterów (zwłaszcza, jeśli rzadko wyjeżdżamy z nimi z domu), dlatego na pewno chętnie do niego nie wejdą. W takiej sytuacji najlepiej jest nie pokazywać, co zamierzamy, tylko zawołać kota, wziąć na ręce – tak, jak do codziennych pieszczot i potem od razu włożyć do pojemnika. Podczas oczekiwania w kolejce nie puszczajmy pupila na zewnątrz transportera – może on nam szybko uciec. Gdy już wejdziemy do gabinetu, zanim wypuścimy kota, warto porozmawiać o przyczynie wizyty. Lekarz najczęściej sam otwiera drzwi transportera, a kot – zwierzę niezwykle ciekawskie (nie mówiąc już o rasie Maine Coon, która należy do najbardziej ciekawskich ras kotów świata), sam wyjdzie ze swojej kryjówki. Podczas badań zawsze należy przytrzymywać kota – wystarczy chwila, a zwierzę jest gotowe do ucieczki lub schowania się w najmniej dostępnym miejscu w gabinecie. Przy każdym zabiegu, lekarz powie nam, jak powinniśmy przytrzymywać kota. Większość z nich, po zabiegu wręcz wbiega do transportera, więc nie będziemy mieć problemów z włożeniem go tam po wizycie. Tam, wśród znajomego zapachu na swoim kocyku, zwierzątko czuje się bezpiecznie i bez marudzenia wraca z nami do domu.